My Secret 505
kolorówka,  kosmetyki

My Secret Matt Eyeshadow 505 – ulubiony cielisty cień.

Delikatny, beżowy cień to produkt, który często omijany jest w skompletowanych przez producenta paletkach. Jeśli już się w nich znajduje to jest albo zbyt słabo napigmentowany albo jego kolor nie jest odpowiedni. Dla mnie jest to odcień po który sięgam praktycznie zawsze kiedy się maluję. Ten produkt spełnił moje oczekiwania i mogę Wam go polecić.

My Secret Matt Eyeshadow 505

Uwielbiam cienie tej marki. Zawsze mi się sprawdzają i jak tylko odcień mi się spodoba to o jakość nie muszę się martwić i kupuję bez zastanowienia. Beżowy odcień, który pasuje większości z nas i ma lekko waniliowy kolor to numer 505. Długo szukałam go w drogeriach stacjonarnych, bo zawsze był wyprzedany, a chciałam przyjrzeć się mu z bliska. Tak uniwersalny cień to coś czego mi brakowało przez długi czas. Niby prosto jest znaleźć cienie w beżowych tonach, ale w praktyce wcale nie jest to takie łatwe.

Ten produkt służy mi między innymi do wyrównania kolorytu powieki i często rano sięgam tylko po niego. Dzięki temu, że pigment jest naprawdę świetny to wystarczy tylko raz nabrać go na pędzel i cała powieka jest ujednolicona. Taki szybki zabieg sprawia, że nasze spojrzenie wygląda na bardziej wypoczęte, a makijaż jest świeży i dziewczęcy.

Lubię nałożyć go pod brew, bo to ją optycznie unosi i wygląda estetyczniej. Wiem, że wiele z Was używa do tego celu korektora, ale ja na co dzień nie widzę takiej potrzeby. Dobrze napigmentowany cielisty cień wygląda bardziej naturalnie i szybciej się z nim pracuje. Nie jestem fanką rozświetlonego łuku brwiowego i wszelkie perłowe cienie czy nakładanie w to miejsce rozświetlacza odpadają, ale taki matowy cień jest zawsze mile widziany. 🙂

Cień Matt Eyshadow My Secret

  • bardzo ładny waniliowo – beżowy odcień
  • dobry pigment, który nie zanika na powiece
  • utrzymuje się przez cały dzień i nie roluje się
  • lekko pyli się przy nakładaniu na pędzel, ale w niewielkim stopniu
  • jest bardzo uniwersalny i będzie pasował większości
  • jak wskazuje nazwa jest to typowy matowy cień na czym mi akurat zależało
  • jest niezastąpiony przy matowieniu łuku brwiowego lub ratowaniu makijażu, kiedy naniesiemy zbyt dużą ilość koloru na pędzel i zrobimy plamę na powiece
  • kosztuje około 10 złotych i jest dostępny w drogerii Natura lub online

Używałyście już tego cienia? Jeśli nie to bardzo polecam spróbować. Wiem, że można go zastąpić pudrem jednak to nie to samo. Ja nie używam kryjących pudrów i nie udałoby mi się uzyskać takiego efektu. Większość cieni w beżowym kolorze, które testowałam na powiece były półprzeźroczyste lub zbyt żółte. Na szczęście udało mi się trafić na ten produkt i już nie wyobrażam sobie makijażu oczu bez niego. Polecam! 🙂

Jeśli macie ochotę to zapraszam też na mojego Instagrama. Pojawiają się tam makijaże i możecie się czegoś więcej dowiedzieć.

Dziękuję za poświęcony czas i mam nadzieję, że mój wpis chociaż trochę Wam pomógł.

Miłego dnia!

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *